Dzień 5.
jestem na siebie taka wściekła, aż chce mi się krzyczeć. Przed wczoraj obiecywałam sobie trzymać dietę, a dzisiaj co? Kawałek mięsa, wprawdzie chudego, ale mięsa i dwa kawałki cholernie pysznego ciasta! Niby na pierwszy rzut oka wszystko w porządku, ale dziesięć minut po posiłku oprócz okropnych wyrzutów sumienia, pojawił się ból brzucha. Domyśliłam się, że mam skurczony żołądek i przez chwile w mojej głowie pojawiła się myśl, żeby zwymiotować. Tyle słyszałam o dziewczynach, które tak robiły. Od razu skarciłam się za to w myślach. Przecież ustaliłam sobie dietę, a nie zostanie bulimiczką. Przypomniało mi się, że jakiś czas temu czytałam na forum o zielonej herbacie i jej właściwościach odchudzających. Nie byłabym sobą, gdybym nie poleciała tego sprawdzić. Przeszukałam w kuchni wszystkie szafki i w końcu znalazłam opakowanie pełne listków. Moja mama pijała ją od czasu do czasu. Wyjęłam dość duży dzbanek, wsypałam 1/4 zawartości i zalałam ciepłą wodą. Poczekałam 5 minut, żeby się zaparzyła i wypiłam wszystko za jednym razem. Apetyt przeszedł mi od razu., co mnie ucieszyło, bo ciągle myślałam tylko o słodyczach. Wieczorem weszłam na wagę. Wskazywała 48,7 kg przy moim wzroście 168 cm. Ucieszyłam się. Zawsze miałam tendencje do szybkiego chudnięcia i przybierania na wadze, co spowodowało pojawienie się, jak na razie lekkich rozstępów po wewnętrznej stronie ud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz